Żywym ku przestrodze

Siwy po wstępnym opatrzeniu

Nie, nie było trupa, ale mógł być. Piękne sobotnie popołudnie w Smoleniu, troche się wspinamy, trochę gaworzymy, bo zjechało się większe towarzystwo aby świętować …dzieste urodziny kolegi Kaniona. Pod Zegarową na jedynej w okolicy plamie słońca wyleguje się 5 osób. Znienacka wpinający się Pierwszą Lewą osobnik ryczy „kamień”, wszyscy odskakują pół metra w dowolnie wybraną stronę, centralnie pomiędzy dwie głowy z kilkunastu metrów spada ukruszony kawałek filara wielkości dużego słownika. Tylko nieduży odłamek trafia Siwego prosto w ciemię. Obficie broczy krwią, ale poza tym nie wykazuje poważniejszych obrażeń – po wstępnym zaopatrzeniu rany na miescu koledzy zabierają go do Zawiercia na szycie, po czym przywożą na imprezę z dużo bardziej fachową „czapeczką”, bez części podżuchwowej – wskutek czego zamiast wyglądu babuleńki Siwy zyskał wygląd zawadiaki portowego.

Morał 1. – w zasadzie oczywisty, ale i tak zapodam – NIE NALEŻY SIEDZIEĆ ZARAZ POD SKAŁĄ JEŚLI NIE MA TAKIEJ POTRZEBY, czyli nie jest się asekurantem.

Morał 2. – warto zabierać ze sobą podstawową apteczkę, choćby po to żeby transportując ofiarę do szpitala nie narobić pieprzniku w wozie 🙂

Morał 3. – należy się wspinać – z potencjalnych ofiar Siwy był jedyną osobą zupełnie nie wspinającą się.

Dodaj komentarz