‚Zapraszamy na pole bitwy’

Targnęliśmy się przy sobocie z Magdą, Czubkiem i Docentem na skalne zerwy podzamczańskich Cim. Tak na prawdę to Czubek najbardziej chciał, bowiem marzy mu się po raz kolejny doprowadzić do ‚Krakowskiego spleenu’ VI.4. Tak więc zarzucił sobie tam wędę, z której zresztą wiele osób potem korzystało.Docent i ja, nie mierzyliśmy aż tak wysoko więc zaczęliśmy od ‚Filarka Paszczaka’ VI.2+, po którym nastąpiły poważne poszukiwania dalszych celów. Obchodząc Cimy dookoła, natrafiliśmy na bliżej niezidentyfikowaną linię, którą podejrzewaliśmy o bycie ‚Misjonarzem’. Ale okazało się, że to bliżej nieokreślony projekt ‚Filar Cimy’ VI.2+? – pytajnik zgodny z oryginalną pisownią przewodnika. Docent naparł bez strachu na lekko podrdzewiałe spity i dotarł do pierwszych ringów w przewieszniu. Jakoś mu tam nie żarło więc przekazał pałeczkę mnie, który dziarsko zadając z ekspresa przepałowałem kruks. Potem jeszcze kilka skurczów i dołączyłem do ‚Misji’, którą już znałem. Dokładnie to nie wiemy co to za droga. Ale z pewnością trudniejsza jak VI.2+, ‚ktokolwiek widział, ktokolwiek wie’ co zacz, niech się odezwie…Jakoś nie mieliśmy większych planów i wizji, to postanowiłem zaatakować komin między Cimami czyli ‚Łatwo na Cimy’ IV Trad. Wzbudziłem radość i zainteresowanie zapierając się dzielnie. Nie ma łatwo tam! Pierwszy przelot sporo nad glebą! Ale gdy wreszcie dotarłem do rysy, to zrobiło się przyjemniej i tak oto kontynuowałem. Dotarłem do stanowiska na ‚Tańcz Głupia, Tańcz’, a podążył za mną Docent czyszcząc przeloty.Zjeżdżając powiesilismy sobie zresztą ekspresy na niej, ale okazała się być mokrą i mocno trudną, tak więc nie wiązaliśmy z ową linią większej przyszłości.Czubek i Magda wędkowali sobie ‚Misję’, ale nie mogli wykminić kruksowego ruchu na dole. Wydaje się, że było tam lekko wilgotno i ślisko, więc magiczny ruch z wrzuceniem nogi do ręki wydawał się zbyt abstrakcyjny.Aha, i trzeba dodać, że cały dzień wspinanie umilały nam dźwięki muzyki wieków średnich, a nawet harmider mieczy i gwar rycerzy, bo na zamku były atrakcje. Które zresztą z muru sobie obejrzeliśmy przez chwilkę. Się działo… Namioty, strawa, białogłowy, rycerze… I słowa konferansjera, które szczególnie mi utkwiły: ‚Zapraszamy serdecznie na pole bitwy…’.
Podzamcze, 24.V.2008

Dodaj komentarz