Władca pokonany* – zdjęcia

przez Pabla.  Spektakl raczej mało zajmujący.

Żadnych dygotów, wyrywających się z piersi ukratkiem urywanych sapnięć. Ot, przyszedł i zrobił.

W kolejce następni zawodnicy, może już jutro dopiszemy ciąg dalszy.

Ja przemęczyłm w końcu Maratończyka.

Dodaj komentarz