Wielka woda

 

Osp jest zalany, nie ma przejazdu przez Triest, samochody jadą z Chorwacji przez Zazid – południową Słowenię nawiedziła powódź.

Ci, co wybrali spanie na kempie, obudzili się rano w wodzie lub raczej ewakuowali się jeszcze w nocy. Hostel Dusana tylko trochę przemókł. Od piątku rana padało non stop, ale tak naprawdę padało – ulicami płynęły rzeki – szczególnie w nocy z soboty na niedzielę. Przyjechaliśmy z Mariuszem w sobotę rano i od razu mięliśmy dzień restowy. W niedzielę rano bora przewiała chmury i mogliśmy udać się w skały.

Misia – gdzie wspinają się Czempiony – niestety płynie, ale mimo to ze 20 ekip rozbiło stanowiska i ruszyło przez wodę. Na niektórych cestach startowało się tak, że woda zalewała buty aż po kostki… Ponieważ wybór dróg był bardzo ograniczony, udaliśmy się na polecanego przez Steca Jonatana Livongstona – jedyną suchą tego dnia drogę w tym sektorze (zwą go „Za wsią”). Mario pociągnął w drugiej próbie, a ja mam zamiar 🙂 Droga się dzieli na 2 sekcje – techniczną i siłową. Ja wolę tę pierwszą. Na drugiej trzeba dociągnąć, a buła coraz większa i nieprzyzwyczajona do takich obciążeń…

Kolejnym punktem rekonesansu była Babna – podobno podejście beznadziejne, ale mnie się wydaje, że lepsze niż na Misię. Babna była prawie sucha. Zdecydowanie było tam przyjemniej niż na Misi, bo nie kapało z okapów na głowę. Jest tam parę dróg, które będę chciała zrobić, a na pewno jest to rejon dla początkujących – dużo tam szóstek.

Na szczęście teraz zapowiadają piękne słońce i pogodę do samego końca tygodnia. Jutro łoimy na Misi.

Na wakacjach jest z nami Punia. Pierwszego dnia, jak tylko weszła do hostelu, udała się na górę, gdzie siedziała ekipa z Tokio. Akurat rozmawiałam wtedy na dole z Dusanem i usłyszałam: Punia little shit!!! Na szczęście Japońcy nie kazali mi wyrzucić psa z hostelu, a wieczorem do upadłego zabawiali się z Punieczką.

Hostel Dusana trochę się zmienił. Powstały tu malowidła na ścianach i na meblach. Jest to spowodowane przez Tinę – nową niewiastę u boku gospodarza. Miejsce to jest absolutnie klimatyczne – polecam wszystkim.

Ciąg dalszy, mam nadzieję, nastąpi.

 

Dodaj komentarz