Początki sezonu wspinaczkowego.

Przerywając budujący ciąg wpisów na temat działań z bulderownią, chciałam zapoczątkować wpisy dotyczące wojaży wspinaczkowych 🙂

Dziś krótko. 

-Nie byłaś nigdy w OSPie???

Wszyscy reagowali tak samo. Jak mogłam nigdy nie być w OSP? Nie wiem 🙂 W każdym razie pojechałam w końcu skonfrontować się z legendardym rejonem. Skład ekipy zmieniał się do ostatniego momentu, ostatecznie pojechał Olo, Waldek, ja i MM.

Rewelacyjną częścią wyjazdu było dla mnie poznanie nieco historii – Olo pokazywał mi slajdy ze wspinania z 1979 roku!! Nie obyło się bez odpowiednich komentarzy i opowieści – dziękuję Panowie 🙂 Marcin niestety został wówczas położony do łóżka przez swoje żołądkowe problemy i to wydarzenie go ominęło.

Co do samego wspinania – OSPu chyba nikomu nie muszę opisywać. Mnie się tam dosyć podobało. Może dlatego, że robiłam same perełki 🙂 Drogi rzeczywiście dość siłowe, ale techniką można tam sporo sobie pomóc, a to lubię. Waldi nie omieszkał mnie odpowiednio ‚zmotywować’ – aż iskry leciały momentami! Natomiast za Fige muszę ładnie podziękować, Panie kolego 🙂

W pięknej pogodzie było mi dane zobaczyć Babnę i Skały za wsią, w nieco mniej pięknej pogodzie – Misję 🙂

dsc_0002.jpg

Na gorąco moje emocje były takie:

Miały być zdjęcia przewieszeń, kaloryferów, sytych ruchów… A wyszło jak zawsze 
Za to doskonale pamiętam:
– to uczucie, kiedy prawie łapie mnie skurcz podczas obejmowania ostro zakończonego kaloryfera
– emocje, kiedy niespodziewanie udaje mi się ruch z obłej krawądki, a tu w zjazdowcu nie ma ekspresa…
– napięcie mięśni rozciągniętych między skalnymi naciekami
I to jest ważne. OeSPe, lubię Cię.

dsc_0009.jpg

 

Moje perełki z wyjazdu:

Demolition party 6c OS – piękna! 

Leva Bunkica 6c OS – sympatyczna!

Krvavica 7a RP – krwawiłam… ale polecam!

Rodeo 7a RP – wspomnienie Rodellar? 🙂 

Tortuga 7b RP – niespodziewanka, tak najlepiej :>

 

Reszta jak chce, to niech się pochwali pod wpisem ^^

Pozdrawiam, Angee.

 

Dodaj komentarz