Pochylec

A ja będę piał teraz nad Pochylonym. To co, że socjal pod ścianą fatalny, łączka zarośnięta, trzy wspinające osoby na ścianie praktycznie zajmują wszystko i brak ekranów dzwiękoszczelnych od drogi i samolotów, ale…
za to:
a) Drogi są bardzo przyjazne, nie kasują, nie powodują lęków bo są w większości (w sumie oprócz jednej) dobrze poobijane.
b) Drogi są długie, ciągowe, przewieszone, klasowe i ładne w przeciwieństwie do wielu naszych gniotów.
c) Radość jest nawet przy niezrobieniu bo i tak ilość właściwych metrów przewspinana.
d)Współczynnik skała/samochód – 10/10

Kilka słów o samych drogach:
Na rozgrzewkę polecana Krecia robota (skrajnie z lewej), VI,1 przy wejściu na półkę (bez niej 2), wtedy niewygodna wpinka. Potem Kaszalot VI,2  – skrajnie prawa dla odmiany. Wzlocik jest raczej za 3 niż 2+. Następnie kierujemy się na Kocią kołyskę 3+ bez ogr. u góry lub 4  z nim. Cudo.
Odlot jest raczej hardowy znacznie, a to tylko 4. Wzlot za 5 jest mocno wczesalny. Prost. odlotu 5+ już trudne (teoretycznie bez ogr. ale nie wolno stawac na półce większej w środku). Powstał też nowy wariant za 5, czyli dół Odlotu i góra Shocka. Ponoć miód sam (nie próbowałem). Shock to klasyk klasyków 5+/6, a aż się nie chce wierzyć, że liczba osób, które tę drogę poprowadziła przekroczyła 60 (sic!).
Ogranicznik za 6 to ograniczone Prost. Odlotu, a Powerplay za 7 to ograniczony Ogranicznik. Dobre, nie?
Z ciekawostek – Ziejce jako autorowi Kiełbasy (za 7), nie zalicza się teraz tej drogi bo łapał chwytu, którego „nie ma” (czyli jest ale nie wolno). Taki urok.

Oczywiście jest tam jeszcze kilka trudniejszych dróg, poograniczanych jednak. Dopiero niedawno jakoś zaakceptowałem te zasady. Pochylec jest po prostu tylko jeden.

 

Dodaj komentarz