Po dwóch tygodniach

bezustannej zlewy, prysznica w postaci czystej, śmigusa we wrześniu. Po okresie chorób, przygnębienia i apatii. Po melancholii Mankella, po przestrzeni czterech ścian z kaloryferami, farelką, swetrem i herbatą nastało:
– wybawienie,
– odrobina skali wesołej,
– akord z przytupem,
– synkopa niezaburzona,
– błękit i zieleń,
– a także żółte i czerwone,
– żywe jakże.

Fonię wyłączam, a wizję włączam (fot.1 i 4 wykonał Tom)

Dodaj komentarz