Petzl Roctrip 2014

 

dsc_.jpg

W tym roku mieliśmy niepowtarzalną okazję uczestniczenia w Petzl Roctripie. Firma AMC zasponsorowała nasz 7 dniowy wyjazd do Turcji. Wyjazd wygraliśmy, a dokładnie wylosowaliśmy podczas rozdania nagród w tegorocznym memoriale Andrzeja Skwirczyńskiego. 

Poniżej nasze wrażenia zaraz po podróży, które zostały opublikowane na stronie wspinanie.pl. 

Angelika Miśkowska (rocklife.com.pl):Wrażenia bardzo pozytywne! Dobrze wykorzystaliśmy wspinaczkowo ten czas. Co ważne spróbowaliśmy prawdziwego tureckiego kebaba! Oczywiście był tłok w skałach, miało to jednak również swoje plusy, bo można było poznać ciekawych wspinaczy. Nie tylko sław, ale także normalnych wspinaczy z różnych krajów świata. Zaprzyjaźniliśmy się z dwójką bardzo sympatycznych Niemców, z których jeden z pochodzenia był Polakiem. Ja na pewno też będę kontynuować znajomość z świetnym Finem, który okazał się niezwykle ciepłą osobą. Wyjazd był nie tylko okazją do wrażeń wspinaczkowych i towarzyskich, ale też do współpracy z fotografem Adamem Kokotem, co było dla mnie ciekawym doświadczeniem.

 

g1.png

Angelika w sektorze Trebenna, Geikbairi (fot. Adam Kokot)

Wspinałam się na poziomie 7a OS i 7b RP. Potem niestety miałam jakieś zatrucie pokarmowe, zresztą nie tylko ja. To było kilka bardzo intensywnych dni. Wszyscy sławni wspinacze okazali się skromni i sympatyczni. Natomiast zaskoczyło mnie, że w rzeczywistości nie są tacy potężni jak na zdjęciach czy filmach. Sama jestem dość niska i drobna, więc bardzo motywujące była świadomość, że przy swoich parametrach potrafią robić tak trudne drogi. Dodało mi to energii i zapału do dalszych treningów. Myślę, że właśnie to oraz ludzie, których poznałam, są najcenniejszą wartością, jaką wyniosłam z Petzl RocTrip.

 

Marcin Michałek (rocklife.com.pl): Cieszyliśmy się, że pierwszy raz wyjeżdżamy poza Europę. Już w Geyikbayiri było ciekawie, mieliśmy szansę powspinać się w świetnej jakości wapieniu. Fajnym elementem wyjazdu była styczność z kulturą i kuchnią turecką – świetny kebab robiony przez Mummiego. Olympos oferował mniej sektorów wspinaczkowych, ale wspinanie było równie dobre, jak w przewieszonym Horguc Magara czy bardziej pionowym, technicznym Cennecie. Okolica była wyjątkowa, skały położone blisko morza i plaży. Ciekawym miejscem był też kemping z domkami aranżowanymi coś na kształt Dzikiego Zachodu. Samo zakończenie RocTripa było sympatyczne – pokazy tańców regionalnych, śpiewy i lokalna kuchnia.

m2.png

Marcin Michałek, sektor Cennet, Olympos (fot. Adam Kokot)

 

Jeśli chodzi o wspinanie to udało mi się przejść 7b+ onsajtem i jedno 7c RP. Poza tym zrobiłem parę siódemek OS i RP. Ale jestem zadowolony z wyniku – przed wyjazdem byłem mocno zapracowany i nie miałem czasu na trening. Sektor przy plaży w Olymposie było mocno techniczny., co nie jest moją mocną stroną, ale był przez to ciekawy i mogłem się czegoś nauczyć. Inna sprawa, że właśnie tam wyrównałem swój rekord OS W pamięci utkwiła mi 7c – chciałem zawalczyć na niej OS, bo od kilku lat próbuję pokonać taki stopień, ale bez powodzenia. Była bardzo przewieszona, jest to lokalny klasyk (nazwa Die Another Day w grocie Horcuga).

 RocTrip to ciekawe doświadczenie, można wspinać się tuż obok światowych sław, których do tej pory znałem tylko z prasy czy internetu. Oglądanie ich w akcji było bardzo motywujące, zwłaszcza, że walczyli na maksa. Trochę przeszkadzały mi w skałach tłumy – nie jestem zwolennikiem wspinania w takich warunkach, nie lubię, gdy drogi są pozajmowane i nie można się w nie wstawić, wtedy kiedy się chce. Ale taki jest urok wspinania na tego typu imprezie. Na pewno chciałbym wrócić do Geyikbayiri, to miejsce z wielkim potencjałem wspinaczkowym.

Dla tych którzy chcą przeczytać cały tekst Piotra opisujący dokładnie to co działo się na PRT zamieszczam link:

http://wspinanie.pl/2014/11/kawa-po-turecku-czyli-petzl-roctrip-2014/

Zamieszczam również link do naszej nowej inicjatywy:

www.rocklife.com.pl

 

Pozdrawiamy Angee i Marcin

Dodaj komentarz