Niedziela bez bloka

Korzystając z okazji, że przetrzymałem ściśle tajne dokumenty dotyczące Słonecznych Skał, był punkt zaczepienia by jechać pod Kraków.Nastawialiśmy się dużą liczbę prowadzeń, w niewygórowanych trudnościach. Skodzinę wypełnili więc Ania, Magda, Czubek i ja. Przypmniało mi się, że byłem raz ze szwagrem w owych skałach, ale co robiliśmy to na prawdę nie pamiętam… To było tyle lat temu, tak dawno, że nawet szwagier nie był wtedy moim szwagrem!Naparłem z Anią na ‚Płytki Wariant Benduskiego’ IV Trad, który później dziewcze dzielnie wędkowało. Mnie przypadła likwidacja stanu, więc miałem okazję jeszcze przewędkować kominek IV+. Równolegle Magda i Czubek rozprawiali się z ‚Helmuthem Zębatką’ VI.1 i ‚Epoksydowym Mutantem’ VI.1+. Rozgrzany do czerwonści, poprzez pokrzywy ze ‚Starego Komina’, naparłem na ‚Businessman can’ VI.1+, pragnąc dowieść, że i inżynier potrafi. Okazało się, że potrafi i pękło OS. Inne branże również dowiodły, bo Magda i Czubek też dali radę.Miałem ochotę na ‚Kaligórę’ VI.1+, bo to przecież klasyk rejonu (cytuję przewodnik), ale nagły ruch jaki się zrobił na okolicznych drogach tam przegonił mnie na ‚Filarek Bularza’ o tym samym stopniu. Fajny wspin i również pękł OS. Po mnie naparła Magda, a ostatecznie i Czubek się zdecydował.Meanwhile… Jak mówił Papcio Chmiel, w ‚Strzałach znikąd’, naparłem z Anią na ‚Dokładkę’ IV-, bardzo ładna inicjatywa, że takie drogi się czyści i obija, tak dodam od siebie. Ania naparła bez strachu i niczym kocica wdrapała się na pik, i to nic, że raz noga jej się omsknęła i przystanęła sobie na srebrzystym ringu… Za to tuliła się całym ciałem do skały, zbliżając wręcz szkoleniowo środek ciężkości ciałka ku ścianie. Ech też bym tak chciał potrafić, a nie wypinać się i kręcić zadkiem jak modelka na wybiegu!Czubek jakoś zatracił animusz i oddał się wypoczynkowi na ławeczce (taki to mają socjal w podkrakowskich skałach!), a ja jeszcze na odchodnym zrobiłem fleszem ‚Rdzawą Rysę’ VI.2 i oddalone o meter od niej ‚Wściekłe Wszy’ VI.2 OS, chociaż ortodoksi mogli by się spierać, czy czasem nie był to flasz. I Magda zaatakowała ‚Wściekłą Wesz’ ale w kruksie jakoś jej zabrakło wiary i sobie odpoczęła chwilkę w ringu.Wychodzi, że sporą część cyrku w Słonecznych Skałach wyeksplorowaliśmy oesowo, ale pozostało jeszcze niemało Ostańców Jerzmanowickich innych, tak więc to nie ostatnie słowo w oesowym dzienniczku.
Słoneczne Skały, 25.V.2008

Dodaj komentarz