Murarz III

Na Dupę zagnała nas zapowiedź rześkiej pogody. Słusznie i nie słusznie w sumie, bo cieniu było naprawdę zimno, a w słońcu ukrop. I tak nastąpił szturm Murarza III (Dzido, Olo, Jaca, Piter T. i ja) oraz Playboya (Kate). Jak widzicie nie jest to news, więc dzień miał charakter treningowo rozpoznawczy.
– Piękna próba Pablo – pochwalił mnie Dzido, gdy próbowałem przehaczyć w trzeciej próbie dolny crux,
– Piękna próba Dzido – pochwaliłem i Dzidka gdy próbował przehaczyć w czwartej próbie dolny crux.
– O tak, kluczowa.

O Murarzu III – w sumie nie wiem co o niej sądzić. No bo niby wywalenie, ale start, jak na Pawianach w pionie i po piciorkach (dolny crux). Droga krótka, nic się nie zagina, nie ma resta (jest miejsce lekko odpoczynkowe po połączeniu z II, ale trzeba mieć zapas, żeby tam wyrestować, we wspomnianej już 3-ej próbie nie umiałem się stamtąd nawet wpiąć).
O betonie nie wspomnę…. ale (tu pochwała) Mikser rozwinął technologię i nie jest to już szary i ostry beton z Jedynki, ale fajny gładki i skałokolorozbliżony ni to beton ni to gładź. Tym niemniej droga będzie wciąż ewaluować, bo połowa chwytów jest ruchoma (zwłaszcza u góry). Za to … jest na niej fajny ciąg, niespotykane u nas wspinanie po oblakach w takim kącie i ruchy są naprawdę estetyczne i ciekawe (nie licząc startu).
Cyfra… no nie wiem, jeżeli 5 to trzeba się nieźle nad nią napocić.

Na Dupie pustki. Cień dał solidny chłód. Dym z tradycyjnego ogniska po wspinie zasnuł dolinę.
U mnie z okien widać już stada ptaków zasiadających linie anten sąsiednich bloków, zwistujących co roku nadejście jesieni, na ul. Portowej żółte liście. Czyżby wczesny koniec lata tego roku? (oby nie) 🙂

Dodaj komentarz