Mokre wyżyny

Pomimo że mało górskim sportem jest surfing na nizinnym jeziorze, to i tak się podzielę owym faktem 😉

W piątek wieczór zacząłem, po wielu latach, ponownie zabawę z surfem. Ale jako, że silny był wicher to Pławko było raczej areną poczynań Ani, a nie moich.
Ale już w sobotę role się odwróciły wraz z słabnącym wiatrem. I wtedy i ja ambitniej nastąpiłem na chyboczące się wodne monstrum. Co tu dużo mówić… Czasem się mnie owe monsrum słuchało i wykonywało polecenia.

No i bicka doładowałem. Się nie dziwię czemu Pokrywens takim karkiem się stał, jeśli się z owym żaglem szarpie tak jak ja… A będę na pewno wirtuozem martwego ciągu, bo żagiel z wody wyciągam z metodyczną wręcz regularnością.

Pławniowice, 28.06.2008

Dodaj komentarz