Moce piekielne – Revisited

Po rocznej przerwie, wizyta na tej 30-metrowej okiennikowej ścieżce dała dozę optymizmu. Formacja przyjazna bo okap, a i tam trudności. Podejście niemiłe, ale za to dość łatwe (obecnie wydaje mi się na okolice VI,3). Straszą jednak spity wbite jeszcze za czasów transformacji ustrojowej w Polsce.
Nagrodą za dojście pod okap jest wpinka do spita funkel nóweczka pewex, umieszczonego tam przez Ola, jakiś rok temu, z resztą w myśl zasady aby młodego życia niepotrzebnie nie narażać.
I słusznie.
Jest to pierwszy i ostatni porządny przelot na drodze.
Crux jest dłuższy niż mi się rok temu wydawało. Pierwszy ruch przez okap wymagający a)przybloku,
b)dynamiki,
c)precyzji (koordynacji na linii ręka-oko),
d)skrętki, to zaledwie przygrywka (a nie jak mylnie kiedyś sądziłem całość trudności.
O dziwo ruch wychodzi (jak na razie skuteczność 80%). Problem tkwi w kolejnym szarpnięciu. Statyczny przyblok w pozycji poziomej z dwójki do dwójki. Ale przynajmniej dziurki są prawidłowo stjuningowane (sorry Waldi, wyczyszczone z traw i innej flory). Kilka banieczek i miejsce łatwiejsze. Tu zaczyna ciążyć odpowiedzialność za przejście, a przed nami jeszcze jedno miejsce, z którego łatwo spaść. Potem VI,1 na pik. A i znany jest niechlubny przypadek lotu stamtąd (z tym do mediów tak bardzo bym się nie pchał 🙂 ).

A Okiennik nie zawiódł. Cień, spokój. Cisza. Burza późno,  w tempie piano, gdy już buły fortissimo odeszły w trzeciej próbie.

Dodaj komentarz