Letni klubowy obóz w Tatrach – relacja Adama + zajawka obozu 2018

Zostałem poproszony o przedstawienie moich wrażeń z letniego wyjazdu KW Gliwice. Do napisania tego krótkiego tekstu zabierałem się długo. Nie często przelewam myśli na papier. Zacznę od przedstawienie mojej osoby.
Do Gliwic przywędrowałem z Torunia, gdzie należałem do KW Toruń przez rok. Przez ten czas byłem na wyjeździe zimowym połączonym ze szkoleniem lawinowym. Uznałem, że działalność w Klubie to fajny sposób spędzania czasu i poznawania nowych ludzi z podobnymi zainteresowaniami. Po przeprowadzce na Śląsk bez zwłoki poszedłem do siedziby KW Gliwice, aby złożyć podanie o przyjęcie.
Szczęśliwym trafem okazało się, że jest organizowany wyjazd letni, wystarczy zapłacić zaliczkę i oczekiwać pięć miesięcy. Podczas zapisów organizator ku mojemu zaskoczeniu powiedział, że będę najmłodszym uczestnikiem (Mam 28 lat). Oczywiście wcale mnie to nie zniechęciło. Miło jest uczyć się czegoś nowego od starszych Kolegów. Musiałem również na wstępie przekazać informacje o moim doświadczeniu – praktycznie żadnym w działalności górskiej. Zrobiłem rok wcześniej kurs wspinaczki skałkowej oraz wspinałem się na Jurze i w Sokołach. Mimo mojego skromnego doświadczenia nie zostałem odrzucony.
Nowa praca bardzo mnie pochłonęła, dodatkowo przeprowadzka mojej partnerki i jej szukanie pracy. O wyjeździe zapomniałem aż do telefonu od nieznanego numeru w sierpnu. Okazało się, że wyjazd się odbędzie, że mogę jechać. Zapadło parę pytań o “szpej” (którego notebene nie miałem za wiele), dostałem kilka informacji o miejscu. Jeszcze tylko musiałem załatwić urlop i mogłem jechać.
Na pierwszy dzień wyjazdu nie dostałem urlopu, dlatego dojechałem we wtorek, dzień później.
Po wejściu do schroniska i poznaniu współuczestników wyjazdu byłem lekko zszokowany średnią wieku, którą znacząco zaniżyłem.
Mimo różnic wieku i doświadzczenia zostałem miło przyjęty przez grupę. Nie czułem, żadnego dystansu między mną a Kolegami i Koleżanką. Zapamiętanie wszystkich imion i nazwisk było trudne, gdyż każdy miał ksywkę, ja również dostałem swoją, taką jakiej się spodziewałem – Młody.
Na początku pogoda nas nie rozpieszczała, mimo to każdego dnia były jakieś wyjścia. Wieczorami poduczyłem się fachu alchemika. Skromne warunki w schronisku rekompensowała wesoła atmosfera oraz przepiękne widoki  i okoliczności przyrody.  To był mój pierwszy wyjazd w Tatry połączony ze wspinaniem i mam nadzieję, że nie ostatni.
Jeśli będzie organizowany kolejny, na pewno będę na liście chętnych.
Podróż powrotną do Gliwic dzieliłem z Grześkiem, który całą drogę umilał opowieściami związanymi ze wspinaczką, grotołaztwem i podróżami po Indiach.

BREAKING NEWS: nasz nieoceniony kierownik obozu Władek rozpoczął proces rezerwacji miejsc w Chacie pri Zelenom Plese na okres 3-11.08.2018. Cena noclegu ze sniadaniem 21 e. Zainteresowanych prosimy o zglaszanie checi uczestnictwa na mail klubowy.

 

Dodaj komentarz