Kalymnos po raz drugi

 

Drodzy wspinacze!

W tym roku ponownie wybraliśmy się na Kalymnos i, jak się okazuje, nie byliśmy jedynymi tam powracającymi. Niemalże wszyscy, z którymi zamieniliśmy słowo, byli tam po raz enty, po kilku latach, po roku, bo tam jest najlepiej, bo morze, słońce i świetny klimat, greckie żarcie, kozy dzwoniące dzwonkami po drodze pod sektory i przede wszystkim mnóstwo absolutnie cudownego wspinu. Jesteśmy przekonani, że jeśli się tam wybierzecie, będzie wam trudno pojechać w inne wspinaczkowe miejsce, bo jak już pisałam: Kalymnos oferuje wszystko, czego wspinaczowi trzeba…

Słyszałam z różnych źródeł, że na wyspę wybiera się zimowa ekspedycja i uwaga: gud njuz, i zimą można tam podobno się wspinać, a także zamieszkać w studio w Massouri tudzież w Armeos, czyli wioskach pod głównymi sektorami – dla zainteresowanych, mam namiary na studio, które w zeszłe święta przyjęło wspinaczy i znajduje się pod samą Grandą Grottą. Ma basen, ale to w zimie dość ryzykowne, przestronne pokoje z dużym tarasem i widokiem na morze, klimę, sprzątaczkę i inne wakacyjne udogodnienia.

Ale wracamy do lata. Forma rośnie, część damska letniej ekspedycji zaczęła z powodzeniem przystawiać się do siódemek, wprawdzie „a” i „a+”, ale zawsze, a część męska nie poddała się wymagającym, przewieszonym i trzydziestometrowym siódemkom „b” i „b+”. Super! Wyspa po prostu obfituje w cudowne rozgrzewkowe szóstki be, oraz ce, których zrobienie daje tyle przyjemności, co kąpiel w słonej solance morskiej po całym dniu skalnego napierania. Na ósemkach nie byłam, ale widziałam, jak inni byli i wtedy wszyscy w okolicy też oglądali.

Uwaga: wspinać należy się tylko na drogach z nutką lub z trzema gwiazdkami! Są to drogi najczęściej długie, przewieszone i po klamach, czyli takie, co nie pokasują, nie poranią, nie uszkodzą i jak je zrobimy, powiemy: mógłbym/mogłabym iść na nią jeszcze raz! Jeśli natomiast zauważycie ekipę przy pionowej ścianie z niewidocznymi chwytami i mini dziurkami – to na pewno będą to Polacy! Najprawdopodobniej droga będzie się nazywała Alexis Zorbas i będzie to najbrzydsze 7b na wyspie, nazwane przez nas „Drogą Polaków” (jednego dnia z 8 osób się do niej przystawiało, a dookoła były takie piękne… długie, przewieszone, heh…). Jeśli zaś w innym sektorze spotkacie ziomali, to na pewno wybiorą najkrótszą drogę w okolicy. Unieście się honorem i bez parcia na cyfrę wybierajcie takie drogi, których w domu nie ma. Wybierajcie wspinanie trójwymiarowe – nie tylko w górę i bok, ale i do tyłu, co umożliwia klinowanie wszędzie, w najdziwniejszych pozycjach, a ile przyjemności sprawia, ile możliwości otwiera, ile czasu można tam spędzić 🙂

Wyspa, odnieśliśmy wrażenie, została z leksza oblężona przez Angoli. Wyglądają niepozornie, w 30-letnich butach, z brzuszkiem, co do swojej panci „hani bani” wołają, jakieś takie sflaczałe ciałko, a tu masz ci – robią 40-metrowe 7c oesem (przewieszenie kawykajekabakane w kosmos). Szacun, tolerka i trzeba powiedzieć: „Good effort”. Niemcy – poznać ich po tym, że asekurują z półwyblinki (Halb Mastwurf Sicherung) – też okupują niemalże każdy sektor i też niepozornie, krzycząc Achtung! Seil! Scheisse!, robią z palcem drogi, które są twoim największym marzeniem. No a poza tym Włosi i Hiszpanie, Europa Północna, Australia i praktycznie cały świat i każdy język.

Za jedyne 35 euro zakupiliśmy świetny przewodnik z Krzysztofem Szarmanckim na okładce i warto go zakupić, gdyż ma foto-topo, co bardzo ułatwia poruszanie się miedzy sektorami. Mając takie super topo, skuter i dużo czasu, wybieraliśmy sektory odległe, aczkolwiek nie zawsze najładniejsze. Generalnie jest kilka, które możemy polecić z czystym sumieniem – jak ktoś jest zainteresowany, udzielę wszystkich informacji. Wybraliśmy się też w najdalsze miejsce, miejsce nie na ziemi, lecz pod ziemią, wygląda, jakby się ona zapadła; Mario twierdzi, że może uderzył w nią pod odpowiednim kątem meteoryt – sama nie wiem. Było to Sikati Cave, zwane przez nas Sykatowem. Wspaniałe miejsce, 100 metrowe drogi po stalaktytach, tufach i klamach. Niesamowity potencjał, wykorzystany póki co minimalnie. Wspinać można się przez cały dzień (cień), ale dla takich leszczy jak my za dużo wspinu nie było. Drogi harde z wycenami uczciwszymi niż w innych miejscach, wszystkie przewieszone, wszystkie obite jakby po sulovsku, bo mają przedłużenia i trzeba jakoś linę wybierać. Przedłużenia są za osiem najczęściej, więc nie próbowaliśmy, ale znów widzieliśmy, jak inni próbowali – niesamowite! Sykatowo ma jedną wadę – jest daleko (trzeba jakieś 3 km napierać po górskich dróżkach, szukając kopczyków). Ale na całodniową wycieczkę akurat!

W dniu wyjazdu spotkaliśmy przemiłą Austriaczkę z naszego hoteliku, która mówi, że na jej prywatnej liście przebojów Kalymnos jest na 2 miejscu, na trzecim Sardynia, a potem (uwaga!) chorwacki Hvar. Na pierwszym jednak miejscu wymieniła Tajlandię, na którą to się wybieramy i mamy nadzieję, że ktoś do nas dołączy, bo co tu dużo mówić – z nami jest super 🙂

Zapraszam do Galerii

http://www.kwg.org.pl/gallery2/main.php?g2_itemId=5969

Dilara

P.S.

Coś od Mariusza K., czyli kilka słów o drogach:

6a jakąś zrobiłem, ale żadnej nie polecam; nie lubię szarych leżących płyt, ble;

6a+ Ekavi (Iliada), bo pojawia się element tufowy; zdecydowanie ciekawsza jest zeszłoroczna Monahiki Elia (jedna z ładniejszych dróg w Grande Grotta);

6b Thetis (Arhi), bo ładniejszej o tej trudności w tym roku nie zrobiłem; z zeszłego roku Harakiri (Spartacus), bo tak panelowych dróg u nas nie ma;

6b+ Panselinos (Panorama) formacja wiodąca – dłuuuga tufa, w topo twierdzą, że wytrzymałościowa; z zeszłego roku Atena (Odyssey) – taki klasyk, że się już nawet wyślizg pojawił;

6c Cyclops (Panorama) dziurki, tufy, stalaktyty – warto; droga wygrała w moim prywatnym rankingu o włos z Fetą (Odyssey); z zeszłorocznych dróg muszę polecić Les Amazones – wspinanie po „tufa snakes”;

6c+ wybór ciężki, ale chyba jednak Dafni (Ghost Kitchen) – piękna, długa droga z tufami i stalaktytami; warto odwiedzić ten sektor;

7a Kastor (Arhi) tylko 15 m, ale bardzo przyjemne wspinanie, w połowie fragment dynamiczny, ale zrobiona OSem;

7a+ DNA (Grande Grotta) rok temu droga mnie wymęczyła, w tym poszła dość szybko; przewiecha, klamki, nietypowe resty, czyli to, co tygrysy lubią najbardziej;

7b Ivi (Grande Grotta) nauka restowania w spoooorym przewieszeniu; brak małych chwytów;

7b+ Spartacus (Spartacus) – zrobiłem tylko jedną drogę tej trudności, więc tylko jedną mogę z czystym sumieniem polecić; w trudnościach warto zaatakować kroczem stalaktyt 😉

na przyszłość:

7c Aegialis (Grande Grotta), bo jest na każdej pocztówce i na okładce przewodnika.

 

Dodaj komentarz