III 2009 OSP

Mimo katastrofalnych wizji pogodowych pojechaliśmy. Ściślej pojechaliśmy w okrojonym składzie niż było to zapowiadane, a telefon od załamanego Pitera Z. odebrałem w śnieżnych górach Czech, gdy z radia dolatywał „Omen” kapeli Prodigy.

A na miejscu rozkład pogoda/ stan skały wyglądał następująco:

1. Ciepło, lekkie zachmurzenie / sucho jak pieprz.

2. Armagedon / pomiar skały niedokonany, choć ponoć ktoś się wspinał.

3. Full solar / skała pozaciekana znacząco

4. Zachmurzenie, chłodno / dalej zacieki, mocniejsze na dole

5. Full solar / skała schnie coraz bardziej.

Skała mokra – mam na myśli potoki płynące kaloryferami. Przy czym na wybranych drogach i tak było w całości sucho i dało się napierać.

W związku z powyższym działaliśmy tak jak się dało, co nie zawsze się pokrywało z tym jak chcieliśmy. W efekcie rozpoznania/szturmowania Waldi przeszedł Samsarę (po raz już któryś) zwiedzając także jej drugi wyciąg (potrzebna lina 70-75m). Marionetta została pokonana z 1 blokiem, co rokuje. Na ciut poprzednim wyjeździe w to samo miejsce tylko na Babnej Waldi zrobił Crni Biser 7c+ OS i Eolo (lub Fragile) 7c OS. Ja odrobiłem lekcje w postaci Serca vr. i pokonałem Hugo tak samo jak Waldi Marionettę czyli 1 blok i rokuje.

Przy okazji odkryłem, że drogi w Fabryce Niemocy po 30 ruchów są ok, ale ruchy muszą być stanowczo trudniejsze jeżeli mierzymy powyżej 7c+.

Kasia przyjęła główny ciężar opieki nad Emi, za co jej chwała. Nie umniejszyło to oczywiście wspinaniu.

Klasyczne punkty wyjazdu zostały odhaczone:

– zakupy w Trieście w Familii,

– pizza w Koprze,

Dołożyliśmy także nowe:

– nasiadówka nad morzem we włoskiej Muggi (b. ładnie tam)

– zwiedzanie Hrastovnije (zameczo-kościółek z Xw. + freski tańca ze śmiercią z 1490. WOW!

– odcinki specjalne naszym Focusem WRC po drodze Zazid-Osp (chwilami składałem lusterka – tak wąsko między kamiennymi domkami).

– Mc w Ljublianie w drodze powrotnej (dogodnie niedaleko bany, ale trzeba chwilę pojechać)

Kilka słów o kwaterce Xaxid w wiosce Zazid.

– jest to koniec świata i to taki że sobie nie wyobrażacie, a na misję jest 15 minut ( w pełnej koncentracji)

– cena jest korzystna (10ojro, dzieci do lat 14 free)

– anex kuchenny wyposażony, dwa kible, dwa prysznice (w naszej części gdzie jest dwójka i ósemka), (druga część to szóstka)

– 4 kompy z pełnym internetem 24h

– kominek + jakieś cudaczne ogrzewanie

– tarasik, ławeczki, komplet zabawek dla dzieci

Minusy:

– lepiej jest tam być samemu lub swoją ekipą – nie wyobrażam sobie działać w kuchni w 10 możliwych osób, a spanie też będzie tam utrudnione wtedy (jak w schronie w Siuranie)

– przy armagedonie przecieka ściana

– jak na razie (ponoć z powodu robienia kanalizacji na tym końcu świata) takiż odór potrafi się pojawić w kuchni/łazience, niby od lipca ma być z tym spokój

– brak miejsc parkingowych na więcej niż 1 auto.

Aha – wyjaśniła się też tajemna budowla przy wjeździe do Triestu od Ospu – to megamarket Coop z tunelem wjazdowym do niego + nowe rondo.

Wyjazd pod każdym względem bardzo udany.

Fotki, bez podpisów, w każdym razie na pierwszej Xaxid, a na kolenych różne osobliwości, w tym Ci, którzy wypadli na oeasach specjalnych :

 

 

Dodaj komentarz