Cimy

W przeciwieństwie do Jacy, nie pojechaliśmy w tereny nieodkryte, natomiast podążając za światowymi trendami zalegliśmy w Podzamczu.
Wbrew opinii pogodynek dało się wspinać 3 dni (przykład Piter T i Sokół).
Oprócz przyszturmowania co świeżo obitych dróg, a niegdyś obitych nędznie, przyswajaliśmy sobie charakterystyczne dziurki i stopnie kluczowych ścian.
Jakoś idzie, choć za darmo nie dają.
Poniżej na zdjęciu sytuacja klasyczna czyli: żarło, żarło i zdechło Jarkowi na Mandali (a nie mam fotki kiedy to w ciągu wszedł juz w trawers).
Kilka spostrzeżeń.
1. Na Podzamcze jedzie się wygodnie i szybko (1h), a parking pod Ratuszem jest rozwiązaniem komfortowym.
2. Kolejek do dróg raczej nie napotkamy.
3. Przehaczenie dróg na Cimach to przygoda raczej.
4. Urok Misji (nie tej w Ospie) jest stały i nieodparty.
5. Ktoś uwalił kupona centralnie pod Duża Cimą – mamy podejrzenia kto.
6. Kamil przecenił Belladonę na VI+ po odkryciu no-handa w połowie, a następnie przeszedł OS „Niebezpieczne związku” VI,3 na Ratuszu – co się ceni, bo niejeden tam zleciał lub pitnął wbrew woli w prawo.
7. A nawet było w pigułę osób z Gliwic (np. Dilajla i Mario, Kakuś z chłopem, Czarek, itd.)
7. Bardzo fajnie zapowiada się harmonogram – ranek na Cimach (gdy cień) i popołudnie na Okienniku.

 

Dodaj komentarz