Angee i Marcin w Dolomitach

Ostatnie 2 tygodnie sierpnia spędziliśmy wraz z Angeliką w Dolomitach. Nasz pobyt zbiegł się z niesamowitym wyżem, przez co pogoda była idealna, czasami bywało nawet zbyt gorąco 😉 Wspinaliśmy się 6 dni w Dolomiach, 1 dzień w Hollentalu oraz 2 dni w Austrii w rejonie Chinesische Mauer oraz Otztal. 

Dolomiti (18)_0.JPG

Poniżej zestawienie pokonanych przez nas dróg.

Dolomity:
Nobile 7c+ RP 220m Cima Grande
Ottovolante 7a+ OS 400m Torre Brunico, Sella
La Grande Guerra 7a OS 220m Castelletto, rejon Tofana di Rozes
Via Marco 7a RP 220m Cima Grande
Pacchia 6c+ OS 220m Castelletto, rejon Tofana di Rozes
Hollental:
Toy Machine 7+ OS Gaisbauerwand
Poniżej krótki komentarz do pokonanych przez nas dróg oraz do odwiedzonych rejonów.

Toy Machine
Pierwszy dzień wspinamy się na rozgrzewkę w Hollentalu. Wybieramy krótki, czterowyciągowy klasyk Gaisbaerwand. Droga okazała się bardzo ładna- szczerze polecamy! Sami na pewno wrócimy na Gaisbauerwand na inne klasyki. 

 

Via Marco
W pierwszy dzień wspinania w Dolomitach pokonujemy Via Marco biegnącą przez zachodnią ścianę Cima Grande. Droga oryginalnie zaczyna się 100m poniżej półek, z których startuje droga Via Dulfer. W przewodniku natomiast widniała informacja, że preferowany jest start ze wspomnianych półek. Decydujemy się na odpuszczenie sobie pierwszych 100 metrów raczej parchatego terenu. Poza tym nie bardzo wiadomo, jak bezpiecznie dostać się do początku drogi. Droga pokonana od półek oferuje 6 wyciągów bardzo ładnego wspinania. Zostaje pokonana przez nas w stylu RP, ponieważ odpadam z urwanym chwytem przy drugiej wpince na kluczowym wyciągu. Po zjechaniu na stanowisko, cały wyciąg pokonuję w 2 próbie. Po dojściu na górne półki kontynuujemy wspinanie do szczytu. 

Dolomiti (31)_0.JPG

Ottovolante.
Po reście atakujemy mega klasyk Selli- drogę Ottovolante. Kluczowy wyciąg to trudny bulder w okapie. Niełatwy okazuje się też przedostatni wyciąg wyceniony na 6c+. Oferuje on naprawdę sprężający jak na tą wycenę bulder na starcie i niezbyt komfortowe obicie.  Droga jest obita bezpiecznie, natomiast miejscami dosyć lotnie. Była to najdłuższa pokonana przez nas droga na wyjeździe. 

Dolomiti (52)_0.JPG

La grande Guerra oraz Pacchia. 
Po kolejnym reście, ze względu na prognozy pogody, decydujemy się na 2 dni wspinania pod rząd w rejonie Tofany di Rozes. W sobotę pokonujemy La Grande Guerra 7a 220m polecaną przez Moniką Niedbalską. Wyciągi wycenione są raczej 'soft'. Szczególnie kluczowy ostatni wyciąg biegnący przez okap. W niedzielę przechodzimy sąsiednią Pacchię. Tutaj sytuacja z wycenami jest bardziej zagmatwana. Droga wyceniona jest w topo na 6c+, chociaż najtrudniejszy wyciąg ma na topo wycenę 7a+ (?!). Kluczowy dach wyceniony właśnie na 7a+ okazuje się raczej bardzo prosty jak na tą wycenę, za to najtrudniejszy wyciąg w płycie za 6c+ jest wyceniony raczej hardo. Może autor drogi był mistrzem płyty, a słabo czuł się w okapach i dachach? 🙂 Bez względu na to, obie drogi możemy szczerze polecić. Jakość skały jest bardzo dobra, a wspinanie estetyczne i ciekawe.

Dolomiti (109)_0.JPG

W kolejnych dniach prognoza w Dolomitach nie jest zachęcająca, dlatego decydujemy się przenieść do Austrii. Na pierwszy ogień odwiedzamy rejon Chinessische Mauer. Rejon posiada wzorową infrastrukturę- specjalny parking pod skałami, kosze na parkingu, darmowe topo do wzięcia ze skrzynki na wspomnianym parkingu , oznaczoną ścieżkę w skały oraz toaletę pod skałami. Samo wspinanie też jest super, natomiast preferuje raczej zawodników o zacięciu mocno bulderowym, zarówno jeśli chodzi o długość dróg jak i jakość przechwytów. Następnego dnia odwiedzamy kolejny nowy dla nas rejon- Otztal. Tutaj infrastruktura jest na podobnym poziomie co w dniu poprzednim, z tym, że toaleta jest jeszcze większa i dodatkowo mamy dostępną wodę do picia ze źródła oraz komplet ławek ze stołami. Skała to granit połączony z gnejsem. Same drogi są trochę zbliżone do tego, co spotkamy w naszych Sokolikach, a formacje rysowe i kanty naprawdę robią wrażenie. Wyceny wydają się nam raczej z wyższej półki.

Nobile
W kolejnych dniach prognoza dla Dolomitów się poprawia. Decydujemy się na powrót pod Cimy. Za cel obieramy drogę Nobile 7c+.
Drogę wcześniej przeszedł między innymi  zespół Adam i Paweł Pustelnik oraz Maciej Fijałkowski wraz z Andrzejem Lipką. W przewodniku była informacja,  że niektóre wyciągi drogi biegną w skale o słabej jakości. Rzeczywiście, wyciąg  drugi wyceniony na 6a oraz wyciąg czwarty za 6c biegły przez bardzo kruchy teren. Reszta wyciągów oferowała już wspinanie w dużo lepszej skale. Kluczowy wyciąg za 7c+ polegał na przejściu łatwego pionowego terenu, który następnie przechodził w dwa buldery biegnące przez dachy. Chwilę zajęło mi znalezienie optymalnych patentów na przejście ostatniego bulderu. Finalnie wyciąg poprowadziłem w drugiej próbie. Wspinaczkę kończymy wychodząc na pik.

Dolomiti (174)_0.JPG

Następnego dnia jesteśmy mocno zmęczeni. Decydujemy się odwiedzić po raz pierwszy Cinque Torri. Rejon jest bardzo przyjemny- autem dojeżdża się pod samo schronisko (jeśli zmieścimy się na parkingu). Podejście w skały zajmuje około 10 minut. Wspinamy się kilka godzin po sportowych jednowyciągowych drogach, a wieczorem wyruszamy w stronę Polski.

Szersza relacja zdjęciowa znajduje się na klubowym facebooku::https://www.facebook.com/kw.gliwice/photos/?tab=album&album_id=1153469054725496

Dodaj komentarz