25.11.2008

Tytuł nieco mylny, bo nie udało się. Nie udało się tak jak dwa lub trzy lata temu wspinać się na naszej Jurze bez koszulki mając transmisję online ze skoków w Harachovie i miesiąc do makowca i uszek.  I trudno, i szkoda i czekamy na może styczeń/luty. Były takie. Pamiętam 20-stego stycznia A.D chyba 2002 (ale nie jestem pewien) w Rzędkach (bo gdzie by indziej) wspinanie jak w środku wiosny, a i jak podczas niejednego chłodnego lata. Norma, Rami-Janusz, Magnezja (czyli Thing Ring, kiedyś też taka nazwa funkcjonowała – kto to pamięta i skąd się wzięła?), Warianty. Próbowałem ostatnio policzyć ile to już razy onsajt na tym tercecie, czy sto, czy dwieście (liczbą 200)– nie wiem.

W każdym razie 25.11.2008 raczej już na zimówkach i raczej w nastroju na Pilsko.

Czyli co? Jakie wyjaśnienie pozostaje i jaka jest treść?

Po raz pierwszy od ho ho (liczbą: hoho) dałem się namówić na zawody w sensie ścisłym, a mianowicie Trafo Bulder Szpil. Katowice – Transformator. Pojechała od nas (KW Gliwice i jego szeroko rozumiane okolice) ekipa mocna (Kamil, Marcin M. i Jarek B.) oraz ja jako przyczepka. Pamiętajmy – Kamil prezentuje obecnie rzetelny poziom 8a, Marcin jest pogromcą najpiękniejszego i najhonorniejszego bulderu Jury czyli Kata za 7cFb, no a Jarek zdaje się Kobiety w RP i jeden ruch brak do Chomeiniego. Czyli jak widać konkret. O przyczepce nie mówimy w tym miejscu.
I napieramy. 2h, 19 baldów( po krakowsku przez a) do zrobienia – my grupa eliminacyjna 3. AHA – startowała też Teresa, ale w grupie późniejszej.

Przestrzeń baldów, ogrom ich, morze i ocean (Atlantyk widziałem, więc nie podobne ale tak porównuję). Charakter to siła, a czasem akrobatyka – taka tendencja dziś, trzeba poziomkę, sprężynkę, kopniak z półobrotu i wymyk oraz inne triki umieć, no ale na szczęście głównie wspinaczkowo. I to procentowało. Tych trikowych z 5, a reszta jurajsko-ospowa. Naprawdę przednia zabawa, oddech porwany, zakwas przez kolejne 5 dni. Miejsca dobre, Kamil przed mistrzem z Opola, a i my w okolicach gości spod rzetelnej cyfry. Za rok z pewnością powtórka, zwłaszcza, że formuła zawodów i ich climate bardzo, bardzo przyjazne.

No, a tydzień później zakończenie sezonu w KW. I mimo, że drugi raz z rzędu pomyliłem się w prognozach dotyczących frekwencji, i mimo, że zawodnicy czołowi zniknęli w trakcie, a woda ognista chyba nas nie powaliła tym razem to było git bardzo. Ci co mieli być – byli, tańce i swawole były, autografy złożone zostały, sezon nieco przedwcześnie przeze mnie żegnany został ostatecznie pożegnany (bo El Chorro już mi nie dane).

Jaki jest plan? Za tydzień unikat w skali (na chwilę we Wrocku pojawia się Illusion (ostatni koncert w 98 bodajże) wraz z Comą i Acidami). Potem może narcioszki, potem Eve, potem Sylwek i ciach – zerujemy sezonowy licznik. Czy znów 100 (słownie:sto) onsajtów?

Co się stanie nikt nie wie. Że sparafrazuję mojego ulubionego – szachownica w marcu będzie prawie nienaruszona, padł pion biały i pion czarny, w którą stronę partia się potoczy?

Dodaj komentarz